Wszyscy znamy slogany mówiące, że młodzież jest przyszłością naszego kraju, że w niej leży nadzieja. Jednak jaka będzie przyszłość tego kraju, jeśli młodzi z niego wyjadą albo będą pracować za grosze na "śmieciowych" umowach? Jeśli wchodzące na rynek pracy pokolenie nie znajdzie na nim miejsca dla siebie i zasili szeregi bezrobotnych? Jeśli w dalszym ciągu nie będziemy w stanie nawet położyć podwalin pod społeczeństwo nowoczesne i obywatelskie?

Niedawno w Polsce ponownie rozgorzała dyskusja o tym jakie pokolenie stanowi obecna młodzież. Oleksiy Radzynski interpretuje "The Social Network" Finchera jako obraz portretujący pokolenie 2000'. Według niego jest to generacja, która przeprowadza rewolucję zachowująca wszelkie nierówności, a jego głównym pragnieniem jest wejście do elity.(1) Jak dla mnie ta ocena jest błędna, bo nie można na podstawie używanego przez kogoś portalu dopasowywać go do pewnego szablonu, jest to wiedza zbyt fragmentaryczna. Zygmunt Bauman obecną młodzież określił mianem "pokolenia wyrzutków". Stwierdził, że "Tytuł uniwersytecki obiecywał wyśmienite posady, dobrobyt i splendor: pula gratyfikacji rosła wprost proporcjonalnie do stale poszerzającej się liczby osób z dyplomami."(2) W Oświeceniu popularne było przekonanie, ze wystarczy posiąść wiedzę, a sukces jest już wyłącznie konsekwencja. To stwierdzenie było prawdą przez 200 lat, obecna praktyka pokazuje nam, że można je już wyrzucić na manowce historii. W latach dziewięćdziesiątych pojawiały się też inne projekty zamykania młodych ludzi w jakieś schematy. Najpierw był pomysł "pokolenia X", przeszczepiony z USA, nie przyjął się w Polsce. Zakładał, że młodzi będą coraz bardziej ociągać się z usamodzielnieniem i znajdować się "na garnuszku" rodziców lub państwa. Będą zagubieni w obecnym świecie, nie w stanie znalezienia dla siebie miejsca i optymalnej pozycji życiowej.(3) Później stworzono koncepcje "pokolenia Frugo", które miało opierać swój styl życia o reklamy telewizyjne(4), na początku XXI wieku w efekcie kryzysu w USA i dziury budżetowej Bauca w Polsce mieliśmy koncepcję Generacji Nic, debata na jej temat odbyła się głównie na łamach "Gazety Wyborczej"(5) . Potem pojawiło się pojęcie "pokolenia 1200 brutto" i obecne "straconego pokolenia" albo też "pokolenia wyrzutków".
Brak wspólnego mianownika*
Na razie moim zdaniem zamykanie polskiej młodzieży w schemacie generacji jest niemożliwe z jednego podstawowego powodu. Nie mamy "wydarzenia pokoleniowego", które łączyłoby nas nad podziałami. Przedtem mieliśmy pokolenie Kolumbów, potem powojennego wyżu demograficznego, następnie Solidarności i Jana Pawła II. Najważniejsze dla obecnego pokolenia wydarzenia to kryzys 2008 roku i katastrofa smoleńska, jednak oba nie odcisnęły jakiegoś widocznego piętna na młodych Polakach.
Powyżej przedstawione koncepcje z ostatniego dziesięciolecia mają jeden punkt wspólny- wszystkie zauważają złą sytuacje ekonomiczną młodego pokolenia, które ma trudności z wejściem na rynek pracy. Wywołuje to bezsilną złość- mimo lepszego wykształcenia od rodziców nie są w stanie znaleźć dobrej pracy- często kończy się to wyborem: 1200 brutto albo emigracja zarobkowa na Zachód. I właśnie dlatego młodzi powinni się angażować społecznie, działać na rzecz zmiany sytuacji, która dla nich jest po prostu zła.
Wsparcie i organizacja
Często w dyskusjach na temat bezrobocia wśród młodych ludzi pojawia się argument, że "sami wybrali sobie takie studia, więc teraz niech nie narzekają". Od dziewiętnastolatka, a tym bardziej od szesnastolatka nie można wymagać tak dużego rozeznania w perspektywach rozwoju rynku pracy, aby był w stanie wybrać sobie zawód, na którym będzie popyt w ciągu najbliższej połowy wieku. Uważam, że konieczne jest przeprowadzanie przez rząd i ośrodki naukowe analiz i prognoz, szczególnie tych średnio- i długoterminowych. Potrzebne jest także, doradztwo zawodowe o wysokim poziomie i prowadzone na szeroką skalę. Obecnie funkcjonuje ono przy Powiatowych Urzędach Pracy lub czasami przy szkołach, ale teraźniejszy poziom bezrobocia pokazuje nam, że nie jest w najlepszej kondycji.
Musimy także wspierać elastyczne kształcenie młodych, aby nie mieli trudności z ewentualnym przekwalifikowaniem się. Obecny rynek pracy zmienia się bardzo szybko, dynamicznie. Kiedyś ludzie pracowali całe życie w jednej fabryce, dzisiaj staje się to już niemożliwe. Brak perspektyw po utracie pracy wykonywanej przez całe życie , gdy nic innego się nie potrafi na przykładzie polskiej popegeerowskiej wsi dobrze pokazuje film Ewy Borzęckiej "Arizona". Co prawda jest to obraz częściowo zmanipulowany, jednak ludzie nie potrafiący się odnaleźć w nowym systemie są w nim pokazani dobrze.(6)
Doceńmy technika
Po drugie konieczna jest poprawa szkolnictwa zawodowego w Polsce. W ciągu ostatniego dwudziestolecia technika straciły renomę, a co za tym idzie niestety spadł ich poziom. Ludzie, którzy wybierają technikum zamiast liceum ogólnokształcącego postrzegani są niestety jako ten słabszy, gorszy sort. W naszym kraju nie są wyuczani specjaliści w wielu zawodach, na które istnieje zapotrzebowanie jak choćby kucharz, za to co roku wypuszczamy z uczelni liczne zastępy bezrobotnych filologów klasycznych i politologów.
Koniecznością jest także aktywizacja społeczna młodzieży, tak aby w końcu w Polsce wytworzyło się społeczeństwo obywatelskie oparte o silne, zdrowe podstawy. Obecnie ludzie nie angażują się, bo nie widzą w tym sensu albo opierają swoje przekonania o stereotypy. Część osób, nie tylko młodych nie działa społecznie, bo wychodzi od założenia, że i tak nie mogą zrobić zbyt dużo. Według mnie powszechnie nie docenia się roli szczegółów. Utarte, ludowe powiedzenie stwierdza, że diabeł w nich tkwi. Na niektóre rzeczy patrzymy tylko ogólnie, omiatamy je wzrokiem, nie dostrzegając w nich tego co kluczowe.
Siła małych kroczków
Także w działalności społecznej można zaobserwować fakt, że niewielkie, nieznaczne decyzje mogą mieć rozlegle konsekwencje. Przykładem może być działalność Antanasa Mockusa, burmistrza Bogoty, stolicy Kolumbii. Przed jego elekcją Bogota była jednym z najbardziej niebezpiecznych miast w Ameryce Południowej, areną licznych zabójstw i starć karteli narkotykowych. Ekscentryczny burmistrz nie wypowiedział wojny gangom, prowadził drogę małych kroków do osiągania celu. Wynajął mimów, którzy mieli wyśmiewać łamiących przepisy kierowców, przebrany za "Superobywatela" zbierał śmieci, prowadził kampanię promującą wyładowywanie emocji przez uderzanie w bokserską gruszkę. Jednocześnie połączył te działania z polityką walki z korupcją i zwiększania nakładów na policję. Jego niektóre działania mogą wydawać się śmieszne i nieodpowiednie, ale jednak przyniosły sukces. Liczba zabójstw i wypadków drogowych spadła czterokrotnie.(7) Podobnie działał wieloletni burmistrz Nowego Jorku, Rudolph Giuliani. Zapewnił on większe bezpieczeństwo mieszkańcom tej metropolii dzięki walce z gapowiczami i wandalami.(8) Nie wprowadzali oni jakichś doniosłych, siermiężnych planów po prostu zmieniali swoje otoczenie stopniowo.
W interesie młodych ludzi jest przeciwstawienie się obecnej sytuacji, która nie jest w ich interesie. Nie mówię tu o rewolucji czy innym nieprzystającym do rzeczywistości pomyśle. Po prostu trzeba zmieniać otaczający nasz świat elementarne. Wyżej wymieniałem Facebook, który jest istotną formą komunikacji dla nowej generacji. Zmieniając fragmenty naszej rzeczywistości zmieniamy jej całość.
*Śródtytuły zostały dodane przez redakcję
_________________________________________________________________________
1. O. Radzynski, Podziemna sieć , „Krytyka Polityczna” , 29 października 2010, Dostęp: 4 maja 2011 http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskulturalny/RadynskiPodziemnasiec/menuid-305.html
2. Z. Bauman, O Pokoleniu wyrzutków , „Krytyka Polityczna”, 27 lutego 2011, Dostęp: 4 maja 2011 http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/BaumanOpokoleniuwyrzutkow/menuid-197.html
3. D. Coupland, Pokolenie X. Opowieści na czas przyśpieszającej kultury , Warszawa 1998
4. J. Flankowska, M. Meller , Pokolenie frugo , „Polityka”, 14/1998, 4 kwietnia 1998, s. 3-8
5. K. Wandachowicz, Generacja nic , „Gazeta Wyborcza”, 207/2002, 5 września 2002
6. Edyta Gietka, Kac po Arizonie , „Przegląd”, 48/2005
7. M. Łubieński, Mojżesz kontra święty , „Polityka”, 25/2010, 19 czerwca 2010, s. 82-83
8. I. Zalewski, Bagatelizowana wielkość drobiazgów , „Uważam Rze”, 4/2011, 28 lutego 2011, s. 37
Tekst został wyróżniony w konkursie "Wyraź się: organizowanym przez AGORA SA i opublikowany w serwisie edukacja.gazeta.pl.


Eduardo Rózsa-Flores Bojownik o wolność, muzułmanin, socjalista, pisarz, aktor, poeta, dziennikarz, reżyser, nauczyciel akademicki, nacjonalista, anarchista i agent kontrwywiadu. Został zamordowany w Boliwii przez policję w 2009 roku. Po śmierci on i jego współpracownicy zostali oskarżeni o planowanie zamachu na prezydenta Moralesa. Ci, którzy przeżyli zostali skazani w procesie, który trudno nazwać sprawiedliwym.
Jestem członkiem Rady Powiatu Wadowickiego Federacji Młodych Socjaldemokratów.

